sobota, 9 lipca 2016

panaceum

„W poradniku, napisanym przystępnym językiem, profesor Hartenbach rozprawia się z najpoważniejszymi błędami, oraz dokładnie objaśnia niebagatelne znaczenie cholesterolu oraz jego korzystny wpływ na ludzki organizm. Udowadnia, dlaczego powszechnie występujące schorzenia, których najbardziej się obawiamy, takie jak miażdżyca czy zawał serca nie mają nic wspólnego z podwyższonym cholesterolem, i udziela rad, jak się przed nimi bronić. / lekarz powinien wypróbować wszystkie preparaty (ekwiwalentne) na pacjencie, zanim zdecyduje, przy którym pozostać.
Jednocześnie zakładasz, że doświadczenie lekarza na wielu pacjentach z różnymi lekami nie stanowi racjonalnego wyjaśnienia, dlaczego z tego względu wybrał jeden z nich.
b/ „nie zamieniać” pisane jest ze względu na producenta, a nie wybór klinicznie uzasadniony (czym – patrz wyżej).
Jest tych błędnych (ukrytych w logice Twego wywodu) założeń więcej, ale, by poprzestać na tych dwóch, oba mają pozamerytoryczne (czyli psychologiczne, a nie oparte na wiedzy) źródła.
Po pierwsze, implikują, że lekarz nie może dokonywać (takiego czy innego) wyboru a priori ze względu na wiedzę naukową i doświadczenie. A te właśnie dowodzą, że nie istnieje (w klinice) coś takiego, co jest równoważnym zamiennikiem terapii w każdym przypadku każdego pacjenta. Gdyby tak było, na świecie byłby jeden lek o nazwie panaceum.
Takie założenie natomiast (że wszystko jest jedno i to samo, byle najtańsze) jest jedynie w interesie płatnika, czyli tego, kto mając monopol dzieli cudze pieniądze za leczenie, nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności i poza wszelką kontrolą.
My sami natomiast, konsumenci, mając nieskrępowany wybór, rzadko wybieramy opcje najtańsze z reguły, o czym świadczą naprawdę dogłębne badania naszych zdrowotnych zachowań konsumenckich.
Po drugie, i najważniejsze – omawiany problem i zamęt społeczny, umiejętnie podsycany przez interesariuszy, powiedzmy – fiskalnych, wykorzystuje i pogłębia autentyczny mega-kryzys zaufania społecznego do zawodu i praktyk lekarzy, z jakimi mamy do czynienia.
Ten kryzys to fakt i niestety, lekarze niewiele robią, aby tendencję odwrócić a standardy przywrócić.
Koncepcja jednak, że każdy wypisany przez lekarza lek pacjent, aptekarz czy urzędnik, powinni weryfikować antykorupcyjnie, księgowo czy politycznie (np. antykoncepcja i klauzula sumienia aptekarzy) to niestety tylko i wyłącznie drastyczny objaw tego kryzysu zaufania.
Autorowi najbardziej zależy na tym, by uwolnić potencjalnych pacjentów od psychozy strachu wywołanej przez zdeklarowanych „przeciwników cholesterolu”. Pragnie on zaoszczędzić im niepotrzebnych obaw i niepokoju oraz uchronić ich przed poważnymi problemami zdrowotnymi, m.in. większą zapadalność na raka, a nawet przed śmiercią.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz